poniedziałek, 10 września 2012

sukces! :)

Jest cudownie. Wchodzę dziś rano na wagę, a tam 79.3 kg! 2kg w tydzień! I to bez żadnych głodówek, tylko przy zdrowym jedzeniu, ćwiczeniach :) Oby tak dalej! :) Żeby tylko teraz nie przerwać ... Nie poddać się. Toczę walkę sama ze sobą, bo mam okres :/ czuje się jak napompowany balon, chce mi się jeść i w ogóle masakra. Ale nie odpuszczę.

Ostatnio bardzo dobrze mi się śpi. Jak nigdy. Wysypiam się, mimo że mam na rano do szkoły. Ogólnie lepiej się czuje, wszystko zaczynam ogarniać, szkołę, siebie. Nawet utrzymuje głupi porządek w pokoju. Niesamowite...Jak nie ja.

Notka krótka, bo w sumie zależało mi najbardziej na tym, żeby pochwalić się Wam zgubionymi kilogramami :)

Chudnijcie Kochane! :)

sobota, 8 września 2012

:)

Witam Kochane :)
Wszystko idzie świetnie. Trzymam dietę i nawet nie mam ochoty jej przerywać. Żadnych napadów, oszukiwania. Odkryłam, że muszę zawsze dużo zjeść na śniadanie. Nie jakiegoś śmieciowego jedzenia - wiadomo, ale jem dużo błonnika (polecam Wam płatki frutina, mają go dosyć sporo), jakieś wafle ryżowe, do szkoły biorę ze dwie razowe kanapki z sałatą, szynką z indyka, ogórkiem. Później wracam do domu, jem lekki obiad, mimo, że nie jestem głodna ale chronię się przed wieczornymi napadami i na luzie daje radę nie jeść po 18. Weszło mi w nawyk picie dużych ilości wody- zawsze na biurku stoi 1,5 litrowa butelka. Przerzuciłam się na czerwoną herbatę. Gdzieś wyczytałam, że wspomaga spalanie tłuszczu. Zobaczymy co mi z tego wyjdzie :) Przymierzyłam dziś sukienkę na swoją 18. Mój brzuch wydał mi się jakiś bardziej płaski niż normalnie. Ogólnie czuję się lepiej. W poniedziałek ważenie, mam nadzieję, że zobaczę chociaż ten kilogram mniej. Nie liczę kalorii, ale tak na oko zjadam 800-1000 na dzień. I nie chodzę głodna. Już dość Wam narzekałam jaka jestem beznadziejna. Teraz czas na sukcesy :)

Pierwszy tydzień szkoły a ja już mam dość. Nie ma lekcji żebym nie usłyszała - matura. Piszę maturę rozszerzoną z biologii i chemii. Rzuciłam się na głęboką wodę, ale no cóż. Jak się mam zamiar tego podjąć, to porządnie.


Chudnijcie, Kochane! ♥












edit.
Czuję nadchodzący okres... Mam brzuch jak balon i mam ochotę zeżreć wszystko co wpadnie mi w ręce. Jeszcze się nie złamałam. I nie złamię. Nie,nie,nie,nie. Nie ma opcji. Cholera. 

wtorek, 4 września 2012

Po mału wracam.

Pozytywnie. Zrezygnowałam ze Skinny Girl, bo wieczorem ledwo powstrzymywałam się od napadów, miałam zły humor. Chyba narzuciłam za duży rygor. Nie powrócę do aż takiego opanowania z dnia na dzień. Postanowiłam skreślić z jadłospisu słodycze, fast foody, ser żółty, wieprzowinę, wołowinę, pieczywo, biały makaron, czarną herbatę, ziemniaki.  Jem dużo błonnika, nie jem po 18 i dużo piję. Jem posiłki na małych talerzach.  Może nie schudnę 4 kg na tydzień, ale nie ma sensu się głodzić. Później kilogramy wrócą i to ze zdwojoną siłą. Chyba wolę chudnąć trochę wolniej, a skuteczniej.

Mam w głowie liczenie kalorii, obsesję na punkcie swojego okropnego, grubego cielska, godzinami siedzę na "chude jest piękne" i wiem, że za każdym razem jak nawalę to i tak wrócę do odchudzania, bo to po prostu we mnie jest i zawsze będzie. Ale nie jestem "pro ana" i nigdy nie będę.

Powrót do szkoły. Z jednej strony dobrze mi zrobił, mam zajęty czas i nie opycham się śmieciowym jedzeniem. Jest plus.

Znalazłam ostatnio swoje stare spodnie jakoś z początku gimnazjum. Pamiętam, że mieściłam się w nie jeszcze w pierwszej liceum. Później pojawił się K, narobił mi bałaganu w głowie, złamał serce, ciężko go odchorowałam, przytyłam. Teraz nie mogę się dopiąć, ledwo przeciskam przez nie biodra. Ale schudnę i wcisnę się w te cholerne spodnie. Obiecuje sobie i Wam : ) I jak to się stanie to z tej radości zrobię zdjęcie i Wam pokażę ;p.

A dziś czas na kolejne zdjęcie pt. "motywacyjne." Czyli fotka mojego grubego cielska w bieliźnie przed lustrem.

Jeszcze raz strasznie dziękuje Wam za wsparcie. Jesteście Kochane! ♥ I wybaczcie, że Wam nie odpisałam na komentarze. Zalatana byłam, załatwiałam kolejny egzamin na prawko, jazdy, kursy maturalne, książki, zakupy wszystko. Właśnie lecę to nadrobić :)
Chudnijcie :) !

niedziela, 2 września 2012

Wraca kontrola.

Zaczynam znów wszystko kontrolować, powróciło przyjemne ssanie w żołądku i liczenie kalorii. W końcu.
Oby teraz było coraz lepiej. 2 dzień Skinny Girl. Ogólnie trzymam się, mam nadzieję, że będzie lepiej i wytrwam do końca. Skinny girl przez 3 tygodnie, później ABC.
100 % motywacji, bez marudzenia, gorszych dni, wykręcania się i usprawiedliwiania się przed samą sobą.
Muszę zgrabnie ukrywać dietę przed koleżankami. Nie idzie się przy nich wykręcić od żarcia jakiś gówien, zawsze namawiają, marudzą. Nie przyznam się im na jakiej jestem diecie, bo nie dadzą mi żyć.
Dziś impreza, 18 w klubie. Co ja mam wypić żeby miało jak najmniej kalorii? o.O Najchętniej nie piłabym nic, ale to będzie podejrzane.

Dziękuje Wam Kochane za wsparcie. Tak bardzo mnie to motywuje.! <3




piątek, 31 sierpnia 2012

Znowu od nowa.

Znowu zaczynam od nowa...
Od jutra zaczynam dietę Skinny girl. Chciałam ABC, ale skinny girl jest trochę mniej rygorystyczna. Chyba lepsza na początek. Wejdę na wagę, zobaczę do jakiego stanu się doprowadziłam.
Czuję się beznadziejnie. Nikomu nie potrzebna, słaba, głupia. Nic mi się nie udaje. Oblałam prawko, przez głupiego egzaminatora, nie miałam żadnych błędów, więc zabrał mnie na parking i kazał zaparkować w miejscu gdzie zmieściłabym się jedynie chyba hulajnogą. Jeszcze droga dziurawa, kompletnie nie mogłam wykręcić.
Ostatni rok liceum, matura. Przeraża mnie to. Mam wrażenie, że z niczym sobie nie poradzę. Wszystkim w okół się układa tylko nie mi. Moja przyjaciółka ułożyła sobie w miłości, ma wspaniałego chłopaka, moja druga przyjaciółka zdała prawko. A ja jestem. Wiecznie sama, głupia i gruba. Do niczego się nie nadaje. Takie mam odczucie i za nic nie mogę się tego pozbyć.



piątek, 24 sierpnia 2012

Nienawidzę siebie.

Upadłam. Upadłam nisko. Było tak dobrze, a ja zjebałam. Znowu. Wróciłam do 80 kg. A przecież było już 77! Jak mogłam sobie na to pozwolić? Czemu? Jakim cudem?
Popadanie ze skrajności w skrajność. Przecież to chore. Mimo, że nie było mnie na blogu, regularnie odwiedzałam Wasze. Gdzieś głęboko we mnie i tak to siedzi. Nie potrafię jeść normalnie. Mam w głowie zakodowane liczenie kalorii, jem, a w myśli wyzywam siebie od grubych świń. Albo pożeram wszystko co mi wpadnie w ręce, albo obsesyjnie ograniczam ilość jedzenia. Wiem, że tego się już nie pozbędę. To gdzieś we mnie jest i zostanie. Jak raz wdepnie się w to gówno to nie ma odwrotu. Wracam? Nie wiem, chyba. Blog daje mi jakąś taką motywacje. Czytając Wasze się podbudowuje. Trzeba się ogarnąć. Wszystkie plany chuj strzelił, może teraz się uda? Ale ile razy jeszcze upadnę? I ile razy będę się podnosić? Kiedy osiągnę cel?
Potrzebuje siły i wytrwałości. Proszę ...




Jeżeli komuś się nudzi niech wpisze sobie na fejsie "Chude jest piękne." Kilogramy thinspiracji ...

niedziela, 3 czerwca 2012

.

Dzisiejszy dzień praktycznie cały na płynach. Potrzebowałam tego, wczoraj wepchnęłam w siebie jasną bułkę i musiałam jakoś się "oczyścić".  Zjadłam dziś jajko, dwa jabłka a reszta to płyny. Herbaty, woda i 2 koktajle z truskawek. Ostatnio nie liczę aż tak dokładnie kalorii. Wiem co mi wolno a co nie, nie jem po 18, ruszam się. Mam zaległości w ćwiczeniach, nie miałam ostatnio czasu na rower ani basen. Nauka, jazdy, to zajmuje mi prawie cały wolny czas. Stwierdziłam ostatnio, że uwielbiam jeździć samochodem. Mój instruktor jest świetny i te dwie godziny, które spędzam za kółkiem są wielką przyjemnością. Obym tylko zdała. Wczoraj udało mi się zrobić łuk bez większych problemów :)

Kolor w moim pokoju wyszedł świetny. Taki "z pierdolnięciem" :D strasznie mi się podoba. Zamówiłam już sobie plakat z motywem Nowego Jorku. W antyramach zamierzam poukładać zdjęcia. Nie mogę doczekać się ostatecznego efektu :)

Pogoda jest tragiczna, taka dobijająca. Czerwiec a muszę biegać w kurtce. I teraz pada... Za  9 dni 18 urodziny. Nie wierzę ... Chyba czas się przejść i zrobić zdjęcie do dowodu ;p
Nie jechałam na komunie młodego, rodzice wrócili i przywieźli chyba z 5 kawałków różnego rodzaju ciasta ... Umręę... ale nie dam się, za dużo już osiągnęłam.

...a jutro w końcu wejdę na wagę <3

Chudnijcie! ♥