Ależ ten tydzień zleciał. Zestarzałam się. 12 czerwca skończyłam 19 lat. Ostatnie naście! Bardzo bym chciała aby ten rok był jednym z najlepszych w moim życiu :)
Czekacie na zdjęcia widzę. No dobra, to dodaję! Ale się stresuje - nie macie pojęcia! :D Zdjęcia nie są przerobione, oszukane, podrasowane, ulepszone. Na każdym jestem ja. Tylko w innej bieliznie. :P zdjęcia u góry w czerwonym staniku - styczeń 2013. Zdjęcia na dole w czarnym - koniec maja, początek czerwca 2013. Macie, oglądajcie! Daje Wam większą cząstkę siebie niż normalnie, nikt inny nie widział tych zdjęć :D
niedziela, 16 czerwca 2013
sobota, 8 czerwca 2013
weź życie w swoje ręce!
Kochane, dziś nastał dzień w którym opierdoliłam samą siebie. Ostatnio miałam jakiś "gorszy okres", unikałam ludzi, chciałam tylko siedzieć w domu i nic nie robić. A dziś pomyślałam sobie :
- Cholera, dziewczyno. Weź się w garść. Siedzisz i użalasz się nad sobą. I co ty myślisz? Że jak tak będziesz leżeć w łóżku to co? Chłopak sam zapuka Ci w okno? (no na pewno, tym bardziej, że mieszkasz na 3 piętrze), kilogramy same się zrzucą? Brzuch sam się wyrobi? Szafa sama zapełni się ciuchami? Włosy same odżyją, paznokcie pomalują, a uda ujędrnią? Na co Ty czekasz? Rusz dupę, napisz coś na blogu, pokaż dziewczynom, które czytają te twoje wypociny, że jesteś, żyjesz, podziel się energią! Wolisz spędzić całe wakacje w łóżku? Tak, a może frytki do tego?
No. Jak pomyślałam tak też zrobiłam :D Nie, to nie jest żadne "zaczynanie od nowa", "powrót" , bo ja nigdzie nie odeszłam. Jestem. I będę.
Jakiś bilans? Owszem.
Sukcesy :
- nie roztyłam się i nic nie wskazuje na to, żebym miała powrócić do wyjściowej wagi
- chodzę na siłownie. regularnie!
- jem zdrowo (tak były małe grzeszki, ale podstawą jest zdrowa dieta)
- mam w końcu mocne, długie paznokcie. pomalowane!
- kupiłam balsam brązujący po którym widzę efekty i smaruje się REGULARNIE! - czego robić nienawidzę
(dla zainteresowanych - Lirene, Body Arabica ja mam do jasnej karnacji, do ciemnej również jest ;))
-moje włosy zaczynają normalnie wyglądać
-pije regularnie czerwoną herbatę
-wczoraj namawiano mnie na frytki - dzielnie odmówiłam.
Porażki :
- zdarzyło mi się zgrzeszyć i zjeść coś czego nie powinnam
-nie wiem ile ważę -.- , chyba trochę przytyłam ale na pewno nie więcej niż 2-2,5 kg
-mam straszne humorki i wahania nastrojów
-odstraszam facetów, albo oni mnie i chyba nigdy nie znajdę sobie nikogo
-ciężko idzie mi utrzymywanie porządku w pokoju
- uzależniłam się od kupowania butów.
No. Nie jest najgorzej myślę :D
Jedna z Was pod poprzednią notką poprosiła mnie o zdjęcia sylwetki. Dodam! W ciągu najbliższych dni. Już nawet zrobiłam ,ale nie mam po prostu zgranych. Trochę się boje Waszej reakcji, bo jestem wstydziochem :D
Trzymajcie się ciepło ! :*
Dziękuje. Że jesteście.
- Cholera, dziewczyno. Weź się w garść. Siedzisz i użalasz się nad sobą. I co ty myślisz? Że jak tak będziesz leżeć w łóżku to co? Chłopak sam zapuka Ci w okno? (no na pewno, tym bardziej, że mieszkasz na 3 piętrze), kilogramy same się zrzucą? Brzuch sam się wyrobi? Szafa sama zapełni się ciuchami? Włosy same odżyją, paznokcie pomalują, a uda ujędrnią? Na co Ty czekasz? Rusz dupę, napisz coś na blogu, pokaż dziewczynom, które czytają te twoje wypociny, że jesteś, żyjesz, podziel się energią! Wolisz spędzić całe wakacje w łóżku? Tak, a może frytki do tego?
No. Jak pomyślałam tak też zrobiłam :D Nie, to nie jest żadne "zaczynanie od nowa", "powrót" , bo ja nigdzie nie odeszłam. Jestem. I będę.
Jakiś bilans? Owszem.
Sukcesy :
- nie roztyłam się i nic nie wskazuje na to, żebym miała powrócić do wyjściowej wagi
- chodzę na siłownie. regularnie!
- jem zdrowo (tak były małe grzeszki, ale podstawą jest zdrowa dieta)
- mam w końcu mocne, długie paznokcie. pomalowane!
- kupiłam balsam brązujący po którym widzę efekty i smaruje się REGULARNIE! - czego robić nienawidzę
(dla zainteresowanych - Lirene, Body Arabica ja mam do jasnej karnacji, do ciemnej również jest ;))
-moje włosy zaczynają normalnie wyglądać
-pije regularnie czerwoną herbatę
-wczoraj namawiano mnie na frytki - dzielnie odmówiłam.
Porażki :
- zdarzyło mi się zgrzeszyć i zjeść coś czego nie powinnam
-nie wiem ile ważę -.- , chyba trochę przytyłam ale na pewno nie więcej niż 2-2,5 kg
-mam straszne humorki i wahania nastrojów
-odstraszam facetów, albo oni mnie i chyba nigdy nie znajdę sobie nikogo
-ciężko idzie mi utrzymywanie porządku w pokoju
- uzależniłam się od kupowania butów.
No. Nie jest najgorzej myślę :D
Jedna z Was pod poprzednią notką poprosiła mnie o zdjęcia sylwetki. Dodam! W ciągu najbliższych dni. Już nawet zrobiłam ,ale nie mam po prostu zgranych. Trochę się boje Waszej reakcji, bo jestem wstydziochem :D
Trzymajcie się ciepło ! :*
Dziękuje. Że jesteście.
sobota, 18 maja 2013
wakacje
Wybaczcie mi to milczenie, ale miałam na głowie matury, stres i nie miałam kompletnie weny na pisanie, a nie chciałam Was zanudzać notkami w stylu "jezu nie zdam" :p
Rozpoczynam wakacje :) Do zdania został jeszcze tylko ustny angielski, więc mam nadzieje - formalność.
Wczoraj generalne porządki w pokoju! W końcu! Jak cudownie pozbyć się wszystkiego. Wyniosłam 3 worki notatek, zeszytów, książek, karteczek, pierdół. Co więcej, pozbyłam się chyba 5 par spodni. I wiecie czemu? Bo wszystkie były na mnie za duże! :D A to oznacza, że czekają mnie zakupy. Nowych, MNIEJSZYCH ubrań!
Nie wiem ile ważę. Przyznaje się bez bicia. Teraz jestem przed okresem, więc na wagę wejdę jakoś za tydzień i zobaczymy co tam ciekawego pokaże :) Później rzucam ją w kąt i zaczynam modelować brzuszek :) Wiem, że przez ćwiczenia waga idzie w górę, więc lepsze będzie kontrolowanie wymiarów :)
No i oczywiście wracam na bloga, na pełen etat! :)
;*
Rozpoczynam wakacje :) Do zdania został jeszcze tylko ustny angielski, więc mam nadzieje - formalność.
Wczoraj generalne porządki w pokoju! W końcu! Jak cudownie pozbyć się wszystkiego. Wyniosłam 3 worki notatek, zeszytów, książek, karteczek, pierdół. Co więcej, pozbyłam się chyba 5 par spodni. I wiecie czemu? Bo wszystkie były na mnie za duże! :D A to oznacza, że czekają mnie zakupy. Nowych, MNIEJSZYCH ubrań!
Nie wiem ile ważę. Przyznaje się bez bicia. Teraz jestem przed okresem, więc na wagę wejdę jakoś za tydzień i zobaczymy co tam ciekawego pokaże :) Później rzucam ją w kąt i zaczynam modelować brzuszek :) Wiem, że przez ćwiczenia waga idzie w górę, więc lepsze będzie kontrolowanie wymiarów :)
No i oczywiście wracam na bloga, na pełen etat! :)
;*
piątek, 26 kwietnia 2013
to już jest koniec ...
Niee, nie bloga :) Liceum! Dziś, dokładnie o godzinie 12 odbędzie się "pożegnanie maturzystów" . Dziwnie się czuje. Nie sądziłam, że ta chwila nadejdzie tak szybko! Pamiętam, pierwszy dzień szkoły średniej - jakby to było wczoraj! 3 lata zleciały nawet nie wiem kiedy. Jakieś podsumowanie?
Hm..licealne życie to piękny okres w życiu. Wiele razy wkurzałam się na nauczycieli, kolekcjonowałam jedynki, poprawiałam 500 razy oceny, bałam się matematyki...Teraz jak o tym myślę to uśmiecham się sama do siebie. Poznałam wspaniałych ludzi, mam cudowne wspomnienia. Kombinowanie co by tu zrobić, żeby nie pisać sprawdzianu, wagary, imprezy, wycieczki. Mam w klasie grupkę osób z którymi bardzo się zżyłam i mam nadzieje utrzymywać kontakt, chociaż z niektórymi. Wiadomo, że licealne przyjaźnie mogą okazać się bardziej trwałe niż te z gimnazjum ;p . Wiem, że jak będę mijać moją szkołę, jadąc tramwajem czy autobusem to zawsze się uśmiechnę i na serduchu zrobi się jakoś tak cieplej. Mimo, że tyle razy powtarzałam, że jej nie cierpię i jak najszybciej chcę ją skończyć.
Teraz już "tylko" zdać maturę. Dzisiaj odstresowanie - jedziemy na działkę do koleżanki na grilla.
A no i zapomniałabym o najważniejszym ... :D waga z rana ... 69,7 ! Wiecie co to oznacza?! Wiecie? Oczywiście, że wiecie! II cel - OSIĄGNIĘTY ! jaka to radość zobaczyć 6 z przodu ! Tak długo wyczekiwaną, wymarzoną! Ciężko pracowałam na to! I co można? I to przy zdrowym odżywianiu, bez głodówek i katowania siebie drastycznymi dietami. MOŻNA! Dziewczyny nie poddawajcie się, za nic w świecie, nigdy, przenigdy! Walczcie! Bo można! Wszystko można, trzeba tylko chcieć!
Spadek wagi dał mi kopa do działania. Kolejna motywacja! Żeby pracować na siebie! Wymodelować ćwiczeniami ciało, które ma szansę stać się zajebiste :) ...a no i kolejny cel osiągnięty - zmieszczę się dzisiaj w sukienkę! :D
Siły Kochane! Siły! :)
porcja thinspiro :)
Hm..licealne życie to piękny okres w życiu. Wiele razy wkurzałam się na nauczycieli, kolekcjonowałam jedynki, poprawiałam 500 razy oceny, bałam się matematyki...Teraz jak o tym myślę to uśmiecham się sama do siebie. Poznałam wspaniałych ludzi, mam cudowne wspomnienia. Kombinowanie co by tu zrobić, żeby nie pisać sprawdzianu, wagary, imprezy, wycieczki. Mam w klasie grupkę osób z którymi bardzo się zżyłam i mam nadzieje utrzymywać kontakt, chociaż z niektórymi. Wiadomo, że licealne przyjaźnie mogą okazać się bardziej trwałe niż te z gimnazjum ;p . Wiem, że jak będę mijać moją szkołę, jadąc tramwajem czy autobusem to zawsze się uśmiechnę i na serduchu zrobi się jakoś tak cieplej. Mimo, że tyle razy powtarzałam, że jej nie cierpię i jak najszybciej chcę ją skończyć.
Teraz już "tylko" zdać maturę. Dzisiaj odstresowanie - jedziemy na działkę do koleżanki na grilla.
A no i zapomniałabym o najważniejszym ... :D waga z rana ... 69,7 ! Wiecie co to oznacza?! Wiecie? Oczywiście, że wiecie! II cel - OSIĄGNIĘTY ! jaka to radość zobaczyć 6 z przodu ! Tak długo wyczekiwaną, wymarzoną! Ciężko pracowałam na to! I co można? I to przy zdrowym odżywianiu, bez głodówek i katowania siebie drastycznymi dietami. MOŻNA! Dziewczyny nie poddawajcie się, za nic w świecie, nigdy, przenigdy! Walczcie! Bo można! Wszystko można, trzeba tylko chcieć!
Spadek wagi dał mi kopa do działania. Kolejna motywacja! Żeby pracować na siebie! Wymodelować ćwiczeniami ciało, które ma szansę stać się zajebiste :) ...a no i kolejny cel osiągnięty - zmieszczę się dzisiaj w sukienkę! :D
Siły Kochane! Siły! :)
porcja thinspiro :)
piątek, 19 kwietnia 2013
I believe !
Trochę mnie nie było. Ale już jestem, żyje, oddycham.
Miałam jakiś chwilowy spadek formy, małego doła. Przeszło :) Wzięłam się do kupy i idę dalej przez życie :)
Nie mam faceta? Nie mam, ale narzekanie nie sprawi, że on nagle się zjawi. A szukanie na siłę nie ma sensu. Przyjdzie czas na miłość. Kiedyś pojawi się ktoś z kim będę szczęśliwa. Wiem to. Na pewno warto poczekać. ;)
Dzisiaj prawdopodobnie był mój ostatni dzień w życiu w szkole. Tylko w poniedziałek tam muszę wpaść na godzinkę, załatwić formalności .Jak się czuje? Dziwnie. Jakoś to do mnie nie dociera :D wolność!
Teraz tylko matura. Boje się, ale jestem z siebie dumna, bo praktycznie każdą wolną chwilę wykorzystuje na naukę, rozwiązywanie zadań. Jeżeli nawet nie pójdzie mi w tym roku i wyniki będą takie sobie to wolę mieć świadomość, że nie mogę sobie nic zarzucić, że się uczyłam i po prostu mi nie poszło. Lepsze to niż spieprzenie matury z premedytacją, doskonałą świadomością że nic nie zrobiłam i zmarnowałam cały rok.
Wiosna wybuchła. Nareszcie. Od razu lepszy humor i większa chęć do życia.
Diety nie zwalam. Tak weszła mi w nawyk, że teraz nawet się nad nią nie zastanawiam. Robię wszystko automatycznie i nie zaliczam wpadek.
Niedługo w końcu zacznę ćwiczyć na dobre. Bo co z tego, że waga leci, skoro brzuch przypomina przekłuty balonik? Muszę wymodelować ciało, żeby z dumą pokazać się na plaży. Na wagę nie wiem kiedy wejdę. Podejrzewam, że w okolicach czwartku.
Wczoraj jadłam i jadłam i jadłam. Zdrowe posiłki, żadnych śmieci, ale miałam wrażenie, że cały dzień nic innego nie robię tylko jem. Spojrzałam w kalendarz - 27 dzień cyklu. No tak, to wiele wyjaśnia.
Teraz kawusia i Wasze blogi! Trochę Was zaniedbałam ostatnio. Wiem i przepraszam. Zaraz lecę posprawdzać co tam u Was :)
A później - ssaki i nagonasienne. Och jeny jeny, niech już będzie po wszystkim.
Miałam jakiś chwilowy spadek formy, małego doła. Przeszło :) Wzięłam się do kupy i idę dalej przez życie :)
Nie mam faceta? Nie mam, ale narzekanie nie sprawi, że on nagle się zjawi. A szukanie na siłę nie ma sensu. Przyjdzie czas na miłość. Kiedyś pojawi się ktoś z kim będę szczęśliwa. Wiem to. Na pewno warto poczekać. ;)
Dzisiaj prawdopodobnie był mój ostatni dzień w życiu w szkole. Tylko w poniedziałek tam muszę wpaść na godzinkę, załatwić formalności .Jak się czuje? Dziwnie. Jakoś to do mnie nie dociera :D wolność!
Teraz tylko matura. Boje się, ale jestem z siebie dumna, bo praktycznie każdą wolną chwilę wykorzystuje na naukę, rozwiązywanie zadań. Jeżeli nawet nie pójdzie mi w tym roku i wyniki będą takie sobie to wolę mieć świadomość, że nie mogę sobie nic zarzucić, że się uczyłam i po prostu mi nie poszło. Lepsze to niż spieprzenie matury z premedytacją, doskonałą świadomością że nic nie zrobiłam i zmarnowałam cały rok.
Wiosna wybuchła. Nareszcie. Od razu lepszy humor i większa chęć do życia.
Diety nie zwalam. Tak weszła mi w nawyk, że teraz nawet się nad nią nie zastanawiam. Robię wszystko automatycznie i nie zaliczam wpadek.
Niedługo w końcu zacznę ćwiczyć na dobre. Bo co z tego, że waga leci, skoro brzuch przypomina przekłuty balonik? Muszę wymodelować ciało, żeby z dumą pokazać się na plaży. Na wagę nie wiem kiedy wejdę. Podejrzewam, że w okolicach czwartku.
Wczoraj jadłam i jadłam i jadłam. Zdrowe posiłki, żadnych śmieci, ale miałam wrażenie, że cały dzień nic innego nie robię tylko jem. Spojrzałam w kalendarz - 27 dzień cyklu. No tak, to wiele wyjaśnia.
Teraz kawusia i Wasze blogi! Trochę Was zaniedbałam ostatnio. Wiem i przepraszam. Zaraz lecę posprawdzać co tam u Was :)
A później - ssaki i nagonasienne. Och jeny jeny, niech już będzie po wszystkim.
sobota, 13 kwietnia 2013
bo jaki Ty jesteś mój świecie?
Czuje się głupia, niechciana, nikomu nie potrzebna, samotna.
chudnę dalej. dieta to jedyne co mi wychodzi.
czwartek, 11 kwietnia 2013
nigdy, ale to nigdy się nie poddawaj!
- **** jesteś na jakiejś diecie?
-hm... a co?
- bo chudniesz w oczach!
Dzisiejszy dialog z kumplem na lekcji. Coraz więcej osób mówi mi, że schudłam. Jest cudnie! <3
-hm... a co?
- bo chudniesz w oczach!
Dzisiejszy dialog z kumplem na lekcji. Coraz więcej osób mówi mi, że schudłam. Jest cudnie! <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)








